piątek, 14 listopada 2014

HAUL Makeup Revolution, Revlon, Hakuro i inni :)

Hej Kochane!

Zdecydowałam się na ruszenie z malowaniem pełną parą, a co za tym idzie na nadrobienie braków w moim kuferku. Przy okazji zakupu produktów, które już dobrze znam, włożyłam do koszyczka kilka rzeczy chodzących za mną od miesiąca.


Na pierwszy ogień poszły podkłady Revlon Colorstay, którym jestem wierna już od dobrych kilku lat. Od czasu do czasu przerzucam się na coś innego, ale do tego produktu zawsze wracam 
z podkulonym ogonem. Według mnie jest po prostu niezastąpiony! :)

Revlon Colorstay Combination/Oily: 150 Buff, 180 Sand Beige, 300 Golden Beige

Jako kolejne powędrowały do koszyczka pędzle Hakuro H76 i H77 oraz kamuflaż z Catrice

Hakuro H76, H77, Catrice Camouflage Cream 010 Ivory

Koniecznie musiałam zaopatrzyć się w moją ulubioną bazę Pierre Rene (starą zużyłam do ostatniej kropelki). Dałam także szansę mgiełce utrwalającej z MUA, jako iż moja Mist &Set z E.L.F. zbliża się do końca żywota. W przypadku utrwalaczy spotkała mnie miła niespodzianka ze strony sklepu Cocolita.pl, a mianowicie baza matująca z Essence w formie gratisu :)
MUA Pro-Base Fixing Mist, Pierre Rene Make Up Base


A z nieznanych dotąd przyjemności... :)


Upolowana na promocji za niecałe 24 złote paletka róży Makeup Revolution Ultra Blush Palette Sugar and Spice -coś pięknego! Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia. Oglądając zdjęcia 
w internecie spodziewałam się mieszanki kolorów zimnej i ciepłej tonacji, z przewagą tej pierwszej. Jednak na żywo kolory są intensywniejsze, bardziej wpadające w tą cieplejszą stronę. Pigmentacja rewelacyjna, przypomina mi róże Inglota. Zobaczymy jak z trwałością. Póki co zakup tej paletki uważam za strzał w dziesiątkę i nie mogę się doczekać eksperymentów :) 


Będąc fanką wdrażania jakiegokolwiek złotka do makijażu nie mogłabym porzucić okazji zakupu złotego rozświetlacza Golden Lights, również z Makeup Revolution. Zobaczymy czy przyczyni się do porzucenia mojego wysłużonego Essence Sun Club.

Makeup Revolution Baked Highligter Golden Lights swatch

I kolejna niespodzianka ze strony sklepu, która bardzo miło mnie zaskoczyła, to gratisowy Sleek Brow Kit. Czasem zastanawiam się, czy nie jestem wiedźmą, bo miałam dodać go do koszyka, ale zrezygnowałam myśląc, że to by było zbyt duże szaleństwo :D Cocolita,pl dziękuję!!! :) :) :) Paletkę oczywiście musiałam pomacać przed zdjęciami :) 

Sleek Brow Kit 818 Dark

Oj coś mi się wydaje, że w tygodniu pojawi się dużo recenzji :) Którego produktu jesteście ciekawi najbardziej? :)



poniedziałek, 10 listopada 2014

Fioletowo-kobaltowe oczko

Hej!

Dziś miało być szaro, nudno, bardziej beżowo. Ale chwytając do ręki kredkę i obiecując sobie, że dziś będzie bardzo minimalistycznie przez głowę przeleciała mi myśl "ciekawe jak w rzeczywistości będą sprawować się pigmenty o których wczoraj pisałam". No i wyszło jak zawsze- coś nowego i niezaplanowanego. A już na pewno nie nude :)

Makeup Revolution Pure Pigments makeup using shades Allure, Hysteria, Angelic, Confront 


 

Makijaż oka zaczęłam od podkreślenia linii wodnej brązową kredką i przeszłam do modelowania załamania powieki jasnym matowym brązem (Lavish z paletki MUA Undress Me Too). Zewnętrzne kąciki przyciemniłam matową czernią z tej samej paletki MUA. Następnie na 3/4 powieki, za pomocą zwilżonego pędzelka, nałożyłam pigment Allure. Na granicę między Allure a czernią powędrował pigment Hysteria, a wewnętrzny kącik rozświetliłam kolorkiem Angelic. W przypadku dolnej powieki roztarłam kredeczkę tym samym matowym brązem, którym podkreślałam załamanie. Przy zewnętrznym kąciku dodałam odrobinę czerni, a następnie na 3/4 długości dolnej powieki nałożyłam pigment Confront. Po całej zabawie pozostało wytuszowanie rzęs i oczka gotowe :)

Pigmenty nałożone metodą "na mokro" na bazę ładnie wytrzymały cały dzień bez poprawek. Czas poeksperymentować z pozostałą gromadką.

Do napisania! :)

niedziela, 9 listopada 2014

Makeup Revolution Pure Pigments

Hej Kochani!

Przychodzę dziś do Was z recenzją mało jeszcze znanych pigmentów Pure Pigments marki Makeup Revolution.

Makeup Revolution Pure Pigments 

       Pigmenty najczęściej budzą skrajne emocje. Jednych zachwycają intensywnością barwy czy pięknym połyskiem, natomiast innych zniechęcają problematycznością stosowania. Pigmenty mają postać sypką, zachowując jednocześnie pełną moc koloru. 
W przypadku cieni prasowanych sprawa jest prosta- możemy aplikować je gąbeczką, pędzlem czy choćby palcami i raczej rzadko uskarżamy się na osypywanie czy migrowanie z powiek na resztę twarzy. Ze względu na luźną formę pigmenty muszą mieć punkt zaczepienia. Nakładane na sucho w dużych ilościach po prostu nie będą się trzymać i zaczną migrować. W takiej technice sprawdzą się jedynie jako nadanie bardzo subtelnego punktu świetlnego. 
Jeżeli naszym zamiarem jest uzyskanie pełnej głębi koloru i trójwymiarowości pigmentu powinniśmy na wieczku zmieszać odsypkę z odpowiednim płynem do pigmentów (np. Duraline) bądź zaaplikować je na powiekę zwilżonym w wodzie pędzelkiem.

Przechodząc już do samych pigmentów Makeup Revolution :)

Producent oferuje szeroką gamę kolorystyczną pigmentów, bo aż 25 odcieni. Każdy z nich zapakowany jest w plastikowy słoiczek z siteczkiem do dozowania. Opakowanie mieści w sobie 1,5g pigmentu. Cena 4,99zł jest śmiesznie niska w zestawieniu z jakością i wydajnością tych cudeniek. 
Z całą pewnością nie odbiegają od pigmentów Inglota, Kobo czy Glazela. 

Makeup Revolution Pure Pigments - Hysteria

Poniżej przedstawiam Wam swache kolorków w jakie się zaopatrzyłam. Pigmenty zostały zaaplikowane na bazę Hean Stay on. 

Makeup Revolution Pure Pigments - Supreme, Angelic, Agonise, Allure



Makeup Revolution Pure Pigments - Cautious, Grandeur, Affluent


Makeup Revolution Pure Pigments - Confront, Dynamic, Etiquette


Makeup Revolution Pure Pigments - Hysteria


A tak odcień Supreme prezentuje się na oczkach Madzi :)

Eye makeup using Supreme shade

Lubicie pigmenty? Który odcień Pure Pigments najbardziej przypadł Wam do gustu? :)

sobota, 8 listopada 2014

Jesienne oczko cieniami INGLOT

Hej Kochani!

Aż wstyd się przyznać jak długo mnie tu nie było. Ostatnim razem jeszcze pięknie świeciło letnie słoneczko, a teraz zamiast cieplutkich promyczków spadają na głowę żółte jesienne liście. Tak czy inaczej, cokolwiek by się nie działo, czas wrócić do blogowania! :)

Jakiś czas temu będąc w Inglocie bardzo spodobał mi się cień w kolorze burgundu (AMC 74). Po tym jak zaczęłam go stosować skradł moje serce do tego stopnia, iż oczywiście wylądowałam w Inglocie po raz kolejny :D Wszystko po to aby zorganizować mojemu ulubieńcowi godne towarzystwo w ciepłych jesiennych klimatach. I tak oto do paletki dołączyły kolorki AMC Shine 103 i 407 Pearl. Te trzy odcienie solo, łączone ze sobą bądź pogłębiane czernią chętnie pojawiały się na moich oczkach odkąd tylko poczułam powiew jesieni. Niżej przedstawiam Wam swatche :)

Inglot swatches: AMC SHINE 103, PEARL 407, AMC PRO-5 74

A poniżej zdjęcia makijażu, w którym przedstawione cienie zagrały pierwsze skrzypce:




A na deser moja propozycja makijażu ślubnego wykonana w ramach warsztatów makijażowych na mojej przekochanej modeleczce Oli (:*). Serdecznie polecam Wam jej inspirującego bloga! (klik) 
Makijaż Oli również oparty był na omówionych dziś cieniach :) Na ustach zagościła u nas Airy Fairy od Rimmela.


A Wy jaki makijaż preferujecie jesienią?
Czekam na Wasze komentarze i do napisania! :)