środa, 7 stycznia 2015

Max Factor Clump Defy Extensions False Lash Effect Mascara

Hej!

Dziś same przyjemne rzeczy :) Przychodzę do Was z kolejną recenzją. Tym razem mowa będzie o tuszu od firmy Max Factor, a mianowicie Clump Defy Extensions False Lash Effect Mascara w kolorze czarnym.

Max Factor Clump Defy Extensions False Lash Effect Mascara

Max Factor Clump Defy Extensions False Lash Effect Mascara

Co obiecuje producent?

Nowa maskara Clump Defy Extensions z gamy False Lash Effect pozwala zwiększyć objętość rzęs do 200%, wydłuża je i nie tworzy grudek, pozostawiając rzęsy idealnie rozdzielone. Ten efekt zapewnia połączenie pogrubiającej formuły zawierającej wydłużające włókienka z innowacyjną technologią szczoteczki. Wszystko to, dzięki innowacyjnej budowie szczoteczki Anti Clumps. Jej równomiernie i gęsto rozłożone włoski zatrzymują grudki, jeszcze zanim powstaną. Dzięki temu każde pociągnięcie jest perfekcyjne, a rzęsy idealnie pokryte i wyraziste. Z nową maskarą Clump Defy Extensions grudki należą do przeszłości – rzęsy są pięknie rozdzielone, a ich objętość i długość są nie do przeoczenia. (źródło wizaz.pl).

Opakowanie zawiera 13.1 ml produktu, natomiast data ważności to pół roku od otwarcia.
Jego cena regularna to około 50 zł. Ja (jak zwykle :P ) kupiłam go na promocji- tym razem w Hebe za 39 zł. W internecie można go kupić już za około 28 zł.

Maskara była przemyślanym zakupem, także poprzeczka postawiona była wysoko. Od dłuższego czasu wypatrywałam tuszu, który sprawi, że moje rzęsy wreszcie będzie widać. Z natury są one długie, ale jednak niezbyt gęste i przede wszystkim proste jak druty. Szukałam więc tuszu, który przede wszystkim rzęsy podkręci i optycznie je zagęści. Przy okazji mógłby też oczywiście nieco wydłużyć- skoro już mówimy o pełnym pakiecie... :D 

Powyższy efekt dawało mi kilka tańszych tuszy, m.in. Essence I love Extreme oraz Eveline Extension Volume 4D. Ale... no właśnie to największe "ale". Problem polegał na tym, iż fajny efekt utrzymywał się jedynie przez jakieś 3-4 godzinki, a później nie dało się obejść bez kontroli, czy przypadkiem tusze nie zostawiały mi pandy pod oczami. Maskary zaczynały się kruszyć, odbijać na dolnej powiece, nieestetycznie znikać. 
W przypadku tuszu Max Factora tak się nie dzieje. 

Tusz posiada silikonową szczoteczkę z dość krótkimi wypustkami. Szczoteczka jest wygięta w formę łuku, co z całą pewnością pomaga efektywnie podkręcić rzęsy i złapać nawet te najbliżej kącików oczu.

Max Factor Clump Defy Extensions False Lash Effect Mascara


Efekt jaki jesteśmy w stanie uzyskać możemy stopniować. Już po pierwszym pociągnięciu szczoteczką rzęsy stają się podkręcone, delikatnie pogrubione i wydłużone. Tusz ładnie rozdziela i podkreśla rzęsy i taki efekt odpowiada mi najbardziej. Chcąc uzyskać mocniejszy efekt możemy położyć kolejną warstwę. Przy powtórnej aplikacji trzeba troszkę bardziej się nagimnastykować, bo maskara ma delikatną tendencję do sklejania rzęs. Po dwóch pociągnięciach rzęsy są mega wyraźne, pogrubione, podkręcone i około dwukrotnie wydłużone. Poniżej zamieszczam zdjęcia tego, jak maskara spisuje się w akcji.





Efekt przed:

Efekt po dwóch aplikacjach:




 Podsumowując:

Plusy:                                                                                      Minusy:
                                                                                                     
+ podkręca nawet całkowicie proste rzęsy                           -dość wysoka cena regularna (jednak tusz 
+ ładnie pogrubia                                                                    jest jej wart)
+ dość silnie wydłuża rzęsy                                                  - mogłaby troszkę bardziej pogrubiać :)
+ pięknie rozdziela
+ nie osypuje się, nie tworzy efektu pandy
+ nie tworzy grudek
+ ładnie się rozprowadza
+ chwyta nawet najmniejsze rzęski
+ głęboka czerń 

+/- wodoodporność- choć nie jest powiedziane, że tusz jest wodoodporny, to zdarzało mi się silnie "wypłakać" od wiatru bądź mrozu i nic złego się stało. Cecha ta jednak może być uciążliwa przy demakijażu dla niewprawionych osób. Płyn dwufazowy jest wręcz wskazany.

Maskary używam od około miesiąca i póki co nie mogę wypowiedzieć się na temat jej wydajności i tendencji do wysychania. Mam nadzieję, że dość długo mi posłuży, bo jest zdecydowanie moją faworytką wśród tuszy do rzęs :)


1 komentarz:

  1. Śliczna Renia :* Tego tuszu nigdy nie próbowałam szczerze mówiąc :) Ale na Twoich rzęskach wygląda superowo :D

    OdpowiedzUsuń